W 2024 roku archeolodzy ogłosili odkrycie, które zmieniło dotychczasowe rozumienie starożytnej farmakologii. Na terenie byłego rzymskiego osiedla Houten-Castellum w Holandii — zaledwie 30 kilometrów od dzisiejszego Utrechtu — odnaleziono kościaną fiolkę długości niespełna siedmiu centymetrów. W środku: setki nasion lulka czarnego (Hyoscyamus niger), szczelnie zamkniętych smołą brzozową. Pudełeczko, które przetrwało prawie dwa tysiące lat.
To pierwszy w historii materialny dowód na celowe przechowywanie nasion lulka w epoce rzymskiej. Rośliny, o której Pliniusz Starszy pisał, że „wprowadza umysł w obłęd i zawrót głowy”. Rośliny, która — w zależności od dawki — mogła uśmierzać ból, wywołać halucynacje lub zabić.
Badanie opublikowane w periodyku naukowym Antiquity (Groot i in., 2024) stawia jedno pytanie, na które nauka wciąż szuka odpowiedzi: czy Rzymianie używali jej jako leku, czy jako czegoś więcej?
Houten-Castellum — wioska na końcu świata
Houten-Castellum to nie było imperialne miasto. Nie było tam forów, amfiteatrów ani łaźni. Była to mała, samowystarczalna osada rolnicza na północno-zachodnim krańcu Imperium Romanum, założona mniej więcej w I wieku naszej ery. Tutejsi mieszkańcy produkowali nadwyżki żywności, prowadzili handel z regionami tak odległymi jak dzisiejsze Niemcy i Brytania — i najwyraźniej znali właściwości roślin opisywanych przez lekarzy w odległym Rzymie.
Wykopaliska przyniosły ponad 86 000 kości zwierzęcych. To w tej górze szczątków archeozoolożka Martijn van Haasteren dostrzegła coś niezwykłego — kość z zatyczką. Fiolka była tak niepozorna, że właściwie przegapiona. Zauważona dopiero wtedy, gdy setki miniaturowych czarnych nasion rozsypały się po stole laboratoryjnym.
Jak zbudowana była fiolka
Kość — najprawdopodobniej kość udowa owcy lub kozy — została wydrążona, a jeden koniec uszczelniony zatyczką z kory brzozowej impregnowanej smołą. Analiza chemiczna metodą GC-MS (chromatografia gazowa sprzężona ze spektrometrią mas) potwierdziła obecność betulin — biochemicznego markera diagnostycznego dla smoły brzozowej.
Nie stwierdzono śladów przypalenia nasion, co wyklucza hipotezę o używaniu kości jako fajki. Nasiona były po prostu przechowywane — celowo, starannie, zamknięte uszczelnieniem ze smoły. Datowanie przeprowadzono na podstawie ceramiki i fibuli (zapinki druciakowej) znalezionych w tym samym dole, co pozwoliło ustalić przedział na lata 70–100 n.e.
Lulek czarny — roślina na granicy trucizny i leku
Lulek czarny (Hyoscyamus niger L.) należy do rodziny psiankowatych (Solanaceae) — tej samej, do której należą pokrzyk wilcza jagoda (Atropa belladonna), bieluń dziędzierzawa (Datura stramonium) i mandragora lekarska (Mandragora officinarum). W Polsce rośnie jako archeofit, spotykany na stanowiskach ruderalnych i przydroźnych. Jego nazwy ludowe — lulka, lulek jadowity, szalej czarny — mówią wiele o stosunku dawnych ludzi do tej rośliny.
Wszystkie wymienione psiankowate zawierają alkaloidy tropanowe: hioscyjaminę, skopolaminę i atropinę. To substancje, które od starożytności budziły respekt i fascynację równocześnie.
Mechanizm działania alkaloidów tropanowych polega na antagonizmie wobec receptorów muskarynowych acetylocholiny — zarówno w ośrodkowym, jak i obwodowym układzie nerwowym. Efekty obwodowe obejmują rozszerzenie źrenic (mydriazę), suchość błon śluzowych, przyspieszenie akcji serca i zahamowanie perystaltyki. Efekty ośrodkowe — przy wyższych stężeniach — to dezorientacja, majaczenie, halucynacje i amnezja.
Skopolamina jest dziś składnikiem leków stosowanych w profilaktyce choroby lokomocyjnej i nudności pooperacyjnych. Atropina jest lekiem ratunkowym stosowanym m.in. przy bradykardii i zatruciach pestycydami fosforoorganicznymi. Hioscyna butylbromid (Buscopan) to popularny lek rozkurczowy. To te same związki chemiczne, które mieszkańcy Houten-Castellum trzymali zamknięte w kości przed dwoma tysiącami lat.
Gdzie kumuluje się toksyna
Najwyższe stężenia alkaloidów tropanowych w lulku czarnym gromadzą się w nasionach i liściach. Farmakopea Polska klasyfikuje liść lulka (Folium Hyoscyami) jako surowiec, który powinien zawierać co najmniej 0,05% alkaloidów w przeliczeniu na hioscyjaminę. Literatura farmakologiczna dokumentuje, że już kilka gramów nasion może wywołać poważne zatrucie u dorosłego człowieka.
Stąd zasada, którą znali zarówno Pliniusz, jak i Dioskurydes: dawka czyni truciznę. Ta sama roślina mogła łagodzić ból lub zabijać, usypiać lub wtrącać w obłęd — zależnie od ilości, sposobu podania i indywidualnej wrażliwości.
Co pisali starożytni — Pliniusz, Dioskurydes i wiedza farmakologiczna imperium
Lulek nie był dla Rzymian czymś nieznanym. Dwie kluczowe postacie starożytnej medycyny — Pliniusz Starszy i Pedanios Dioskurydes — pisały o nim szczegółowo, niemal dokładnie w czasie istnienia osady Houten-Castellum.
Pliniusz Starszy — Naturalis Historia
Gajusz Pliniusz Starszy (23–79 n.e.) w monumentalnym dziele Naturalis Historia opisał cztery odmiany lulka. Odmiana z czarnymi nasionami i purpurowymi kwiatami mogła wywoływać według niego „obłęd i zawrót głowy”. Jednocześnie opisywał zastosowania terapeutyczne: bóle zębów, schorzenia uszu, bóle stawów. Wino zaprawione liśćmi lulka mogło obniżać gorączkę — ale Pliniusz wzmiankował też środki zaradcze dla tych, którzy przyjęli zbyt wiele. Roślina była dla niego jednocześnie farmaceutykiem i trucizną.
Dioskurydes — De Materia Medica
Pedanios Dioskurydes (ok. 40–90 n.e.), grecki lekarz służący w armii rzymskiej, napisał De Materia Medica — pięciotomowe dzieło opisujące właściwości lecznicze blisko 600 roślin. Tekst był podstawą zachodniej farmakologii przez ponad 1500 lat.
Dioskurydes wyróżnił trzy typy lulka: biały, żółty i czarny. Oba — żółty i czarny — mogą według niego wywoływać majaczenie i sen, ale czarny uznał za bardziej niebezpieczny ze względu na silniejsze działanie. Opisywał zastosowanie nasion w soku jako środka przeciwbólowego, a liście zalecał miejscowo lub w napoju przy gorączce. To właśnie tę wiedzę — zapisaną przez lekarzy w centrum imperium — znali mieszkańcy małej osady na jego obrzeżach.
Dlaczego to odkrycie jest przełomowe — problem lulka w archeobotanice
Lulek rośnie jako chwast. Na poboczach dróg, przy murach, w pobliżu zabudowań — dokładnie tam, gdzie prowadzone są wykopaliska. To sprawiało, że przez dekady trudno było odróżnić jego przypadkową obecność od celowego użycia.
„Ponieważ roślina może rosnąć naturalnie w osiedlach i wokół nich, jej nasiona mogą trafić na stanowiska archeologiczne przypadkowo, bez ingerencji człowieka” — powiedziała dr Maaike Groot z Freie Universität Berlin, główna autorka badania. „Dlatego zazwyczaj klasyfikuje się go wśród dzikich roślin i chwastów w badaniach archeobotanicznych.”
Kościana fiolka zmienia tę perspektywę fundamentalnie. Nie ma żadnego przypadkowego mechanizmu, który mógłby wprowadzić setki nasion do wydrążonej kości, szczelnie zamkniętej smołą brzozową. To celowe działanie. Dr Groot stwierdziła wprost: „Znalezisko jest unikatowe i dostarcza niezaprzeczalnego dowodu na celowe użycie nasion lulka czarnego w rzymskiej Holandii.”
Warto dodać, że zatyczka ze smoły brzozowej to przy okazji pierwszy znany przykład użycia tego materiału na terenie dzisiejszej Holandii w epoce rzymskiej — odkrycie w odkryciu.
Medycyna czy coś więcej — pytanie, które pozostaje otwarte
Znalezisko odpowiada na jedno pytanie, ale otwiera następne. „Osobiście uważam, że nasiona były używane leczniczo, na przykład jako środek przeciwbólowy” — powiedziała dr Groot. „Ale nie możemy wykluczyć, że używano ich ze względu na ich działanie halucynogenne.”
Alkaloidy tropanowe w niskich dawkach wywołują sedację i euforię; w wyższych — dezorientację, amnezję i stany deliryczne. Popularna w średniowieczu hipoteza o „lotach czarownic” wiąże się właśnie z transdermalnym wchłanianiem alkaloidów z maści zawierających lulka i rośliny pokrewne — mechanizm farmakologiczny jest tu dobrze udokumentowany, choć szczegóły kulturowe pozostają przedmiotem dyskusji.
Dla Houten-Castellum odpowiedź jest otwarta. Kontekst znaleziska — mała rolnicza osada, brak wyposażenia szpitalnego — nie daje jednoznacznych wskazówek co do intencji. Jedno jest pewne: ktoś uznał, że warto te nasiona starannie przechować.
Wiedza podróżuje dalej niż się wydaje
Może najważniejszy aspekt tego odkrycia to nie sama roślina, ale geografia wiedzy. Houten-Castellum leżało na skraju imperium — setki kilometrów od Rzymu, od wielkich miast, od akademii medycznych. Mimo to mieszkańcy tej małej osady znali rośliny opisywane przez lekarzy w centrum cywilizacji.
„To, co szczególnie lubię w tym znalezisku, to potencjalny związek między wiedzą leczniczą opisywaną przez autorów rzymskich w italskim Rzymie a ludźmi faktycznie używającymi tej rośliny w małej wiosce na skraju imperium” — powiedziała dr Groot.
Oznacza to, że sieć wymiany wiedzy medycznej w Imperium Romanum była znacznie bardziej rozległa, niż dotychczas zakładano. Wiedza przechodziła z rąk do rąk — przez kupców, legionistów, wędrownych medyków. Mała osada rolnicza na granicy świata znała ten sam arsenał roślinny co lekarze imperium.
Bielun, lulek, grzyby — ludzkie poszukiwanie za granicą percepcji
Odkrycie z Houten-Castellum wpisuje się w szerszą historię: ludzkiego poszukiwania substancji, które zmieniają świadomość, uśmierzają ból lub pozwalają zobaczyć więcej niż normalnie. Historia ta jest o wiele starsza niż Imperium Romanum.
W tym samym czasie, gdy mieszkańcy holenderskiej wioski przechowywali lulka w kościanej fiolce, w innych częściach świata korzystano z grzybów zawierających psylocybinę, konopi, opium i mandragory. Poszukiwanie ulgi w bólu, odmiennych stanów świadomości i rytualnego kontaktu z nieznanym to stała cecha człowieka — niezależna od szerokości geograficznej i epoki.
Różnica między lulkiem a grzybami psylocybinowymi jest fundamentalna pod względem chemicznym: lulek działa przez antagonizm cholinergiczny (alkaloidy tropanowe), grzyby psylocybinowe — przez agonizm serotoninowy (tryptaminy). Oba szlaki były przez starożytnych odkrywane empirycznie — przez obserwację, próbę i błąd. Mykologia edukacyjna wpisuje się w tę historię: rozumienie biologii gatunków i ich chemii pozwala doceniać złożoność świata roślin i grzybów bez upraszczania.
Informacja prawna
Artykuł ma wyłącznie charakter edukacyjny i historyczny. Opisuje wyniki badań archeologicznych i naukowych dotyczących starożytnego użycia roślin. Lulek czarny (Hyoscyamus niger) nie jest substancją kontrolowaną w Polsce, jednak ze względu na wysoką toksyczność alkaloidów tropanowych jest rośliną niebezpieczną — jego spożycie może prowadzić do poważnego zatrucia, a nawet śmierci.
FAQ
Czym jest lulek czarny? Lulek czarny (Hyoscyamus niger L.) to roślina z rodziny psiankowatych, zawierająca alkaloidy tropanowe: hioscyjaminę, skopolaminę i atropinę. Jego nazwy ludowe w Polsce to lulka, lulek jadowity, szalej czarny i żabi barszcz. Ze względu na wysoką toksyczność jest rośliną niebezpieczną.
Co dokładnie znaleziono w Houten-Castellum? Wydrążoną kość udową owcy lub kozy (ok. 7 cm długości), wypełnioną setkami nasion lulka czarnego i uszczelnioną zatyczką ze smoły brzozowej. Datowanie na podstawie ceramiki i fibuli wskazuje na lata 70–100 n.e.
Czy Rzymianie używali lulka rekreacyjnie? Brak bezpośrednich dowodów na rekreacyjne zastosowanie w Houten-Castellum. Starożytne teksty Pliniusza i Dioskurydesa opisują lulka przede wszystkim jako roślinę leczniczą. Badaczka dr Groot uważa za najbardziej prawdopodobne użycie medyczne, choć zastosowania halucynogennego nie wyklucza.
Jakie mają znaczenie zawarte w lulku alkaloidy? Skopolamina stosowana jest dziś w plastrach przeciw chorobie lokomocyjnej. Atropina jest lekiem ratunkowym i środkiem okulistycznym. Hioscyna butylbromid (Buscopan) to popularny lek rozkurczowy. Wszystkie działają przez blokowanie receptorów muskarynowych acetylocholiny.
Dlaczego to odkrycie zmienia archeobotanikę? Lulek rośnie jako chwast przy zabudowaniach, więc przez dekady jego nasiona w wykopaliskach uznawano za przypadkowe. Kościana fiolka daje po raz pierwszy materialny dowód celowego przechowywania — żaden naturalny mechanizm nie wyjaśnia, jak setki nasion trafiły do uszczelnionej kości.
Czy lulek czarny jest substancją kontrolowaną w Polsce? Nie. Hyoscyamus niger nie figuruje na liście substancji kontrolowanych w Polsce. Jest jednak rośliną wysoce toksyczną, a jej spożycie może prowadzić do śmiertelnego zatrucia.
Źródła
- Groot M, van Haasteren M, Kooistra LI. Evidence of the intentional use of black henbane (Hyoscyamus niger) in the Roman Netherlands. Antiquity. 2024;98(397):1–16. DOI: 10.15184/aqy.2024.5
- Dioscorides P. De Materia Medica. Tłum. Lily Y. Beck. Olms-Weidmann; 2005. (Oryginał: ok. 65–70 n.e.)
- Pliny the Elder. Naturalis Historia. (Oryginał: ok. 77–79 n.e.). Liber XXV.
- Moshiri M et al. Black Henbane and Its Toxicity – a Descriptive Review. Avicenna Journal of Phytomedicine. 2012;2(4):169–182. PMC4224707.
- Petz CM et al. Tropane Alkaloids: Chemistry, Pharmacology, Biosynthesis and Production. Molecules. 2019;24(4):796. DOI: 10.3390/molecules24040796.
- Rutkowski L. Klucz do oznaczania roślin naczyniowych Polski niżowej. PWN; 1998. s. 404.
- Edwards S. Romans kept black henbane seeds in hollowed-out bone. The Conversation. Luty 2024.






![Growkit Pumpkin Hillbilly [XXL] Full Auto](https://mykoloszka.pl/wp-content/uploads/2025/12/Pumpkin-Hillbilly-growkit-full-auto-mykoloszka-510x510.webp)








