„Jeśli wydobędziesz to, co jest w tobie, to, co wydobędziesz, ocali cię. Jeśli nie wydobędziesz tego, co jest w tobie, to, co w tobie zostanie, zniszczy cię.”
— Ewangelia według Tomasza
W odległych górach stanu Oaxaca, pod zasnutym mgłą niebem Sierra Mazateca, żyła kobieta, która przemówiła przez grzyby — María Sabina. Nie była celebrytką, lecz strażniczką mądrości ludu, medium między ziemią, niebem i ludzką duszą. Dziś jej imię rezonuje w kulturze psychodelicznej, w antropologii, w debatach o etyce odkrywania tradycji — ale jej życie jest pełne paradoksów, trudnych wyborów i cieni.
W tym artykule przybliżę Ci jej losy, rytuały, pieśni, konflikty oraz to, co – moim zdaniem – czyni z niej postać nie tylko kulturową ikoną, ale również ostrzeżeniem, lekcją i inspiracją.
Mazateckie korzenie i droga do sabii
Początki
María Sabina Magdalena García urodziła się w 1894 roku w Huautla de Jiménez w stanie Oaxaca. Dorastała w ubogiej rodzinie, w społeczności Mazateków, mówiąc wyłącznie w swoim języku. Nie potrafiła czytać ani pisać — jej światem były pieśni, las, ogień i słowa przodków.
W dzieciństwie słuchała uzdrowicieli śpiewających przy ołtarzach. To właśnie wtedy po raz pierwszy usłyszała język świętych pieśni, które stały się częścią jej przyszłego życia.
Pierwsze spotkanie z „małymi dziećmi”
Sabina po raz pierwszy zetknęła się ze świętymi grzybami psylocybinowymi, gdy była jeszcze dziewczynką. W jej wspomnieniach pojawia się wizja — światło, głos, który przemawia. Wtedy zrozumiała, że jej droga będzie drogą curandery, uzdrowicielki.
Grzyby nazywała „Niños Santos” — „świętymi dziećmi”. W jej oczach były to żywe byty, duchowi przewodnicy, którzy przemawiają przez człowieka i pokazują prawdę.

Velada — nocne czuwanie i spotkanie z innym światem
Czym była velada?
Velada to rytuał nocny, w którym curandera prowadzi uczestników przez proces oczyszczania, uzdrowienia i duchowego wglądu. W ciszy, przy świecach i dymie kopalu, Sabina rozdawała grzyby w parach — męskie i żeńskie — i śpiewała pieśni, które stanowiły przewodnik przez wizje.
Ceremonia trwała całą noc. Śpiew Sabiny prowadził uczestników przez kolejne etapy — oczyszczenie, modlitwę, uzdrowienie i powrót.
Rola Sabiny
Sabina nie była obserwatorką. Brała udział w rytuale, spożywając większą ilość grzybów niż inni. Wchodziła w stan transu i prowadziła uczestników pieśniami, które łączyły język, obraz i energię.
Każda jej pieśń była jak modlitwa i zaklęcie. Każdy wers niósł znaczenie — zarówno terapeutyczne, jak i duchowe.
Spotkanie z Zachodem — moment, który zmienił wszystko
Wyprawa Gordona Wassona
W 1955 roku do Huautla przybył R. Gordon Wasson — amerykański bankier i pasjonat etnobotaniki. Szukał tajemniczego teonanácatl, czyli „boskiego grzyba”, o którym słyszał w opowieściach ludowych.
Sabina po namyśle zgodziła się przeprowadzić dla niego veladę. W jej chacie odbył się rytuał, który Wasson opisał dwa lata później w magazynie Life w artykule „Seeking the Magic Mushroom”.
To był moment przełomowy. Po raz pierwszy świat zachodni usłyszał o ceremoniach Mazateków i o kobiecie, która je prowadziła.

Skutki rozgłosu
Po publikacji artykułu do Huautla zaczęli przybywać poszukiwacze wizji — poeci, muzycy, naukowcy, turyści. Wśród nich byli m.in. Timothy Leary i Allen Ginsberg.
Wieś stała się symbolem „psychodelicznego Meksyku”. Jednak dla Mazateków był to czas chaosu. Sabina powtarzała, że „święte dzieci” utraciły czystość, bo ludzie zaczęli używać ich bez szacunku.
Cena sławy
Od świętości do profanacji
Napływ obcych zburzył rytm życia w Huautla. Ceremonie zaczęły być odprawiane z ciekawości, a nie z potrzeby uzdrowienia. Świętość stała się widowiskiem.
Społeczność Mazateków zaczęła obwiniać Sabinę za to, że „zdradziła” sekrety swojego ludu. Jej dom został zniszczony, a sama uzdrowicielka zaczęła doświadczać izolacji.
Ostatnie lata
W późniejszych latach życia María Sabina żyła skromnie. Odmawiała udziału w kolejnych ceremoniach z cudzoziemcami. W rozmowach powtarzała, że grzyby przestały być święte, bo „zostały sprzedane jak towar”.
Zmarła w 1985 roku w wieku 91 lat. W biedzie, ale z godnością. Na jej nagrobku widnieje napis:
„Tu spoczywa ciało kobiety Mazatec,
która dzięki swojej mądrości była podziwiana przez przyjaciół i obcych.”
Pieśni Marii Sabiny — poezja, która leczy
Głos, który stał się modlitwą
Sabina nie zapisywała swoich pieśni. Przekazywała je w języku, w rytmie, w dźwięku. Jej śpiew był częścią terapii — językiem duszy i ciała.
Meksykański poeta Homero Aridjis nazwał ją „największą wizjonerską poetką XX wieku”, a badacz Henry Munn określił jej twórczość jako „religijno-terapeutyczną poezję ludową”.
W jej pieśniach powtarzają się motywy natury, wody, światła, drogi.

„Jestem kobietą-Księgą,
jestem pasterką pod wodami,
jestem tą, która idzie z moim pasterzem,
bo wszystko ma swój początek.„
Język wizji
Dla Sabiny grzyby nie były „narkotykiem”, lecz bytem, który mówi. Tylko ten, kto ma dar, może usłyszeć ich głos. Jej wizje były przesycone symbolami — rzeki, ptaki, słońca i wody.
To właśnie ta głęboka metafizyka odróżniała jej praktykę od współczesnych interpretacji psychodelików jako „substancji”. Dla niej to był dialog.
Dziedzictwo i wpływ na świat
Początek ery psychodelików
Spotkanie Sabiny z Wassonem zapoczątkowało globalne zainteresowanie grzybami psylocybinowymi. Wkrótce po tym naukowcy, tacy jak Albert Hofmann, zsyntetyzowali psilocybinę w laboratorium.
Bez Marii Sabiny nie byłoby tak szybkiego rozwoju badań nad psylocybiną, które dziś powracają w kontekście terapii depresji i PTSD.
Symbol i ostrzeżenie
Postać Sabiny stała się ikoną ruchu psychodelicznego — pojawia się w muzyce, filmach, sztuce. Ale jej życie to nie tylko legenda. To również przypomnienie o delikatnej granicy między odkrywaniem a zawłaszczeniem.
Sabina nigdy nie chciała być sławna. Chciała tylko leczyć. I dlatego dziś, gdy mówimy o „renesansie psychodelików”, powinniśmy pamiętać o niej z pokorą.
Mądrość, która przetrwała
Uczennica ziemi
Sabina uważała się za matkę wszystkich — kobietę, która łączy ludzi z naturą i duchami. Dla niej wszystko miało sens wtedy, gdy pozostawało w harmonii z rytmem świata.
W swoich wizjach widziała czas jako węża, który łączy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
Przesłanie dla współczesnych
Jej nauka jest prosta: mądrość nie należy do nikogo. Nie można jej sprzedać ani zamknąć w butelce. Trzeba ją szanować i dzielić z pokorą.
María Sabina — kobieta z gór Oaxaca — stała się symbolem tego, jak duchowość może połączyć światy. Jej pieśni wciąż rozbrzmiewają w kulturze, nauce i duchowości.
Ale jej historia przypomina też, że każde odkrycie niesie odpowiedzialność. Grzyby, które dla niej były święte, w naszych czasach często stały się produktem. Dlatego warto wracać do jej słów, do jej intencji, do cichego głosu, który płynie z wnętrza lasu.
María Sabina to nie legenda o „magicznych grzybach”. To opowieść o kobiecie, która umiała słuchać.












