• Home
  • Historia
  • Wikingowie i magiczne grzyby — czy berserkerzy naprawdę ćpali przed bitwą?
Wikingowie i magiczne grzyby _ Blog Mykoloszka

Wikingowie i magiczne grzyby — czy berserkerzy naprawdę ćpali przed bitwą?


Istnieją wojownicy, którzy weszli do historii jako coś więcej niż ludzie. Berserkerzy — elitarne oddziały wikińskich wojowników — od stuleci rozpalają wyobraźnię historyków, pisarzy i badaczy. Odporni na ból, nieustraszeni w obliczu śmierci, zdolni do aktów przemocy przekraczających ludzkie granice. Skąd brała się ta moc?

Jedna z teorii jest prosta i kusząca: narkotyki. Konkretnie — psychoaktywne grzyby lub rośliny, które miały zamieniać zwykłych wojowników w półboskich zabójców. To opowieść, która przetrwała ponad 300 lat i do dziś pojawia się w podcastach, filmach dokumentalnych i artykułach popularnonaukowych.

Ale czy jest w niej choć ziarno prawdy?


Kim byli berserkerzy?

Zanim wejdziemy w świat grzybów i psychoaktywnych roślin, warto ustalić, kim właściwie byli berserkerzy — bo sam termin jest mniej oczywisty, niż się wydaje.

Większość współczesnych wyobrażeń o berserkerach pochodzi z jednego konkretnego źródła: Snorriego Sturlusona — islandzkiego poety i historyka żyjącego na przełomie XII i XIII wieku. To on w swoich dziełach namalował obraz wojowników ogarniętych dzikim szałem bojowym, gryzących tarcze, wyących jak wilki, nietykalnych dla ognia i żelaza.

„Mężowie Odyna rzucali się naprzód bez zbroi, byli szaleni jak psy lub wilki, gryźli tarcze i byli silni jak niedźwiedzie lub dzikie woły, zabijali ludzi jednym ciosem, a ani ogień, ani żelazo nie robiły na nich wrażenia” — pisał Sturluson. „Nazywano to berserkergang.”

Problem w tym, że Sturluson pisał kilka stuleci po opisywanych wydarzeniach, opierając się na ustnych sagach i własnej interpretacji. Roderick Dale, badacz i autor książki The Myths and Realities of the Viking Berserkr, zwraca uwagę, że samo słowo „berserker” i znaczenie terminu berserksgangr pozostają przedmiotem naukowej debaty. Według Dale’a bardziej prawdopodobne jest, że berserksgangr był rytualnym przygotowaniem do bitwy — wzywaniem Odyna, boga wojny i śmierci — a nie dzikim transem furii.

„Są to odmienne kultury i nie możemy nakładać na nie naszych współczesnych wyobrażeń” — mówi Thomas Hatsis, historyk psychodelii i autor kilku książek o psychoaktywnych substancjach w historii Europy.


Psychoaktywne substancje i historia wojskowości

Zanim skupimy się na wikingach, warto osadzić temat w szerszym kontekście. Używanie substancji psychoaktywnych w kontekście militarnym to nie jest wymysł popkultury — to udokumentowana praktyka sięgająca tysięcy lat.

Żołnierze niemieccy podczas II wojny światowej przyjmowali Pervitin — metaamfetaminę, która eliminowała zmęczenie i strach, umożliwiając wielogodzinne marsze i walki. Współczesna armia amerykańska eksperymentowała z różnymi substancjami pobudzającymi w celu podtrzymania sprawności bojowej. Dziś temat powraca w zupełnie innym kontekście: psylocybina i MDMA są badane jako potencjalne narzędzia leczenia PTSD u weteranów wojennych.

Historia psychoaktywnych substancji i historia konfliktów zbrojnych są ze sobą splecione głębiej, niż większość podręczników przyznaje. W tym świetle teoria o berserkerach na grzybach nie jest tak absurdalna, jak mogłoby się wydawać.


Amanita muscaria — główny podejrzany

Amanita muscaria — muchomor czerwony — to jeden z najbardziej rozpoznawalnych grzybów na świecie. Czerwony kapelusz w białe kropki zdobi ilustracje bajek dla dzieci, poziomy w grach wideo i okładki albumów psychodelicznych. Rośnie pospolicie na półkuli północnej, wszędzie tam, gdzie znajdziemy sosny i brzozy — a więc również w Skandynawii.

I jest psychoaktywny, choć działa zupełnie inaczej niż grzyby psylocybinowe.

Teoria, że to właśnie Amanita muscaria stała za szałem berserkerów, ma konkretną datę urodzin: 1784 rok, kiedy szwedzki teolog Samuel Ödmann jako pierwszy zaproponował to wyjaśnienie. Ödmann prawdopodobnie czerpał inspirację z opisów szamańskich praktyk syberyjskich, w których Amanita muscaria odgrywała rytualną rolę. Jeden z najciekawszych historycznych opisów pochodzi od Philippa Johanna von Strahlenberga — szwedzkiego oficera wziętego do niewoli w Rosji na początku XVIII wieku, który w swoich pamiętnikach relacjonował ceremonie na Kamczatce, gdzie tubylcy spożywali napar z Amanita muscaria, a ubożsi członkowie społeczności gromadzili się na zewnątrz, by pić mocz bogatszych — który wciąż zawierał aktywne związki grzyba. To relacja z jednego źródła, traktowana przez historyków ostrożnie, ale często przywoływana w dyskusji o szamanizmie syberyjskim.

Teorię Ödmanna podchwycił później Gordon Wasson — bankier i badacz-samouk, który w 1957 roku opublikował w magazynie Life pierwszy popularny artykuł o grzybach psylocybinowych, wprowadzając temat do masowej świadomości. Wasson przywołał nawet — jako potwierdzenie teorii — zagubiony rzekomo raport dla królewskiego towarzystwa naukowego, opisujący szwedzkich żołnierzy „ogarniętych szalejącym szałem, z pianą na ustach” po spożyciu Amanita muscaria. Dokument ten nie został potwierdzony przez innych badaczy.


Co tak naprawdę robi Amanita muscaria?

Tu zaczyna się problem z teorią berserkerską.

Amanita muscaria zawiera kilka psychoaktywnych związków. Najczęściej dyskutowany jest muscimol — związek działający na receptory GABA, główny inhibitorowy neuroprzekaźnik mózgu. W warunkach laboratoryjnych muscimol był badany jako potencjalny lek przeciwlękowy. Ekstrakty muscimolu zyskują dziś popularność jako suplementy wspomagające sen. Nie brzmi to jak przepis na wojownika ogarniętego niepohamowaną furią.

Amanita zawiera też kwas ibotenowy i muskarynę, które mogą działać stymulująco — co sprawia, że doświadczenie z tym grzybem jest wyjątkowo nieprzewidywalne. Ale właśnie ta nieprzewidywalność jest problemem.

„Jem Amanitę prawdopodobnie częściej niż jakikolwiek inny grzyb, i jest absolutnie nieprzewidywalna” — mówi Hatsis. „Robię z niej herbatę, żeby zasnąć, bo z Amanitą naprawdę dobrze się śpi — ale czasem piję tę herbatę i zamiast zasnąć, jestem pobudzony.”

Dale, pytany o dowody na użycie Amanita muscaria przez berserkerów, jest bezpośredni: „O ile mi wiadomo, żadne pozostałości Amanity nie zostały znalezione w kontekstach z epoki wikingów.”

Hatsis idzie dalej: „Uwielbiam Amanitę muscaria. Ale nie jadłbym jej przed wejściem do bitwy.”


Lulek czarny | Blog Mykoloszka | Wikingowie i magiczne grzyby

Może jednak lulek czarny? Alternatywna hipoteza

Skoro dowody na Amanitę są wątłe, naukowcy szukają gdzie indziej. Jednym z najpoważniejszych alternatywnych kandydatów jest lulek czarny (Hyoscyamus niger) — trująca roślina z rodziny psiankowatych (Solanaceae), o żółtobiałych kwiatach z ciemnofioletowymi żyłkami i kolczastych liściach. Przez wieki kojarzona z czarownicami, trucizną i rytuałami — i nieprzypadkowo.

Lulek czarny zawiera alkaloidy tropanowe — przede wszystkim atropinę i skopolaminę — które wywołują halucynacje, dezorientację, agresję i utratę kontaktu z rzeczywistością. Karsten Fatur, etnobotanik i autor kilku publikacji naukowych o Solanaceae, przedstawił szczegółowy argument przemawiający za tym, że to właśnie lulek czarny mógł stać za zachowaniem berserkerów.

Argument Fatura jest interesujący z kilku powodów. Po pierwsze — nasiona konopi i lulka czarnego rzeczywiście zostały znalezione w wikińskich grobach w Skandynawii, co potwierdza, że Wikingowie mieli dostęp do tych roślin i je stosowali. Po drugie — profil działania lulka czarnego lepiej pasuje do opisów berserkerskiego szału niż Amanita: agresja, niemożność rozpoznawania twarzy (co tłumaczyłoby atakowanie własnych towarzyszy), odporność na ból, stan ekstremalnego pobudzenia.

„Wiemy, że lulek czarny i jego krewni mogli być używani na różne sposoby i były stosowane w ten sposób w Europie w różnych momentach historycznych” — mówi Fatur.

Jednak sam Fatur podkreśla, że jego praca ma charakter spekulatywny. „Nie mamy żadnych dowodów na używanie narkotyków przez berserkerów konkretnie, więc całe badanie substancji jest spekulatywne” — przyznaje Dale.


Lulek czarny jest naprawdę niebezpieczny

W tym miejscu warto zatrzymać się przy kwestii bezpieczeństwa — bo lulek czarny (Hyoscyamus niger) to roślina, z którą nie ma żartów.

Hatsis, który przez niemal 20 lat rozwijał własną praktykę z tą rośliną, opisuje swoje pierwsze doświadczenie bez ogródek: „Wziąłem go i prawie się zabiłem. Mój współlokator znalazł mnie w pokoju — siedziałem w kącie, nagi, pokryty potem, drapiąc sobie twarz.”

Lulek czarny może powodować rozszerzone źrenice, suchość w ustach, przegrzanie organizmu, utratę kontroli motorycznej, intensywne halucynacje, zmiany rytmu serca, wymioty, problemy z oddawaniem moczu i drgawki. Wyższe dawki mogą prowadzić do poważnych powikłań kardiologicznych, uszkodzenia wątroby, niewydolności oddechowej, śpiączki lub śmierci.

„Nie bądź idiotą jak ja i nie bierz pełnej psychodelicznej dawki za pierwszym razem, bo możesz się bardzo łatwo zabić” — mówi Hatsis. Jego ostateczna rada dotycząca redukcji szkód jest lakoniczna: „Po prostu trzymaj się od tego z daleka.”


Alternatywna teoria: bez żadnych substancji

Jest jeszcze trzecia możliwość, o której mówi Dale — i być może najciekawsza z perspektywy historycznej.

Według Dale’a berserksgangr mógł być po prostu rytualnym przygotowaniem do bitwy — rodzajem zbiorowego transu wywoływanego przez intensywne ćwiczenia, autosugestię, rytm bębnów lub religijny ekstaz, bez udziału jakichkolwiek substancji. Wzywanie Odyna, wchodzenie w archetypiczną rolę wilka lub niedźwiedzia, mentalne odcięcie się od strachu i bólu — to mechanizmy, które znamy z innych tradycji wojowniczych na całym świecie i które nie wymagają żadnego środka psychoaktywnego.

„Zdecydowanie opowiadam się za tym, że berserksgangr było rytuałem, a nie frenzją, i że niekoniecznie wymagało narkotyków” — mówi Dale.

Hatsis dodaje celną obserwację na temat tego, dlaczego teoria narkotykowa w ogóle powstała: Ödmann, formułując swoją hipotezę w 1784 roku, po prostu nie potrafił wyobrazić sobie, że człowiek może osiągnąć taki stan bez chemicznej pomocy. „Ödmann nie wiedział nic o agresji drogowej. A każdy, kto widział kogoś w stanie agresji drogowej, wie, że ta osoba raczej nie jadła Amanity muscaria przed wejściem do samochodu.”


Podsumowanie — legenda kontra dowody

Historia wikińskich berserkerów i psychoaktywnych substancji to fascynujący przykład tego, jak legendy powstają i jak żyją własnym życiem przez stulecia. Ödmann zaproponował teorię, Wasson ją powtórzył, kultura popularna ją przejęła — i oto po 300 latach wciąż o niej mówimy.

Czy berserkerzy mogli używać substancji psychoaktywnych? Być może. Wikingowie mieli dostęp zarówno do Amanity muscaria, jak i lulka czarnego. Hatsis przyznaje, że „jest zupełnie możliwe, że przed bitwą berserker mógł wypić piwo z dodatkiem lulka czarnego.”

Ale czy mamy na to dowody? Nie. Żadnych pozostałości Amanity w kontekstach wikińskich, żadnych jednoznacznych tekstów, żadnych archeologicznych śladów rytualnego użycia grzybów przez wojowników.

Grzyby psylocybinowe — Psilocybe cubensis i pokrewne gatunki — w tej historii w ogóle się nie pojawiają. Ich naturalne środowisko geograficzne nie pokrywa się ze Skandynawią, a żadne źródło historyczne nie łączy ich z kulturą wikińską. „Magiczne grzyby berserkerów” to w dużej mierze popkulturowy skrót myślowy, który myli ze sobą bardzo różne gatunki i tradycje.

Prawda jest taka, że berserkerzy byli prawdopodobnie wyjątkowymi wojownikami, których stan bojowy osiągali przez rytuał, trening i być może religijny ekstaz — a nie przez farmakologiczny skrót. Ale ta wersja jest mniej filmowa. I dlatego ta druga przetrwała.


Artykuł ma charakter edukacyjny i historyczny. Mykoloszka nie zachęca do stosowania substancji psychoaktywnych ani działań niezgodnych z obowiązującym prawem polskim. Lulek czarny (Hyoscyamus niger) jest rośliną silnie trującą — jego spożycie może być śmiertelnie niebezpieczne.


Często zadawane pytania

Czy wikińscy berserkerzy naprawdę używali grzybów psychoaktywnych? Nie ma żadnych archeologicznych ani tekstowych dowodów potwierdzających tę teorię. Hipoteza o Amanita muscaria pochodzi z 1784 roku i opiera się na spekulacji, a nie na źródłach historycznych. Eksperci są w tej kwestii zgodni: to fascynująca legenda, nie udowodniony fakt.

Czym jest Amanita muscaria i jak działa? Muchomor czerwony (Amanita muscaria) zawiera muscimol — związek działający na receptory GABA o działaniu uspokajającym i nasennym — oraz kwas ibotenowy i muskarynę, które mogą działać stymulująco. Efekty są wysoce nieprzewidywalne i różnią się od działania grzybów psylocybinowych.

Czy Amanita muscaria to to samo co grzyby psylocybinowe? Nie. To zupełnie różne gatunki o odmiennych mechanizmach działania. Grzyby psylocybinowe (Psilocybe cubensis i pokrewne) zawierają psylocybinę i psilocynę działające na receptory serotoninowe. Amanita muscaria zawiera muscimol działający na receptory GABA. Łączenie ich pod pojęciem „magicznych grzybów” to popularne, ale mylące uproszczenie.

Kim był Snorri Sturluson? Islandzki poeta, historyk i polityk żyjący w latach 1179–1241. Autor Heimskringli — sagi o norweskich królach — oraz Eddy Prozaicznej. Jego opisy berserkerów przez stulecia kształtowały popularne wyobrażenie o wikińskich wojownikach.

Czym jest lulek czarny i czy jest niebezpieczny? Lulek czarny (Hyoscyamus niger) to silnie trująca roślina z rodziny psiankowatych, zawierająca alkaloidy tropanowe — atropinę i skopolaminę. Może powodować halucynacje, dezorientację, agresję i utratę przytomności. Wyższe dawki mogą być śmiertelne. Nie należy jej spożywać w żadnej formie.




  • ,

    Growkit Cambodian XXL Full Auto

    Cambodian to szczep Psilocybe cubensis odkryty przez mykologa Johna W. Allena w okolicach legendarnej świątyni Angkor Wat w Kambodży. W literaturze mykologicznej opisywany jako najszybszy w klasie – badania terenowe wskazują na kolonizację substratu w zaledwie 7 do 10 dni w środowisku naturalnym. Morfologia charakteryzuje się złotokarmelowymi kapeluszami i szczupłymi białymi trzonami. Grzybnia rhizomorphiczna –…

    Pierwotna cena wynosiła: 219.00zł.Aktualna cena wynosi: 169.00zł.
  • ,

    Growkit Golden Teacher XXL Full Auto

    Golden Teacher to jeden z najbardziej rozpoznawalnych szczepów Psilocybe cubensis w historii mykologii. Pochodzi z pantropikalnych regionów – naturalnie występuje w Ameryce Środkowej, Azji Południowo-Wschodniej i Indiach, gdzie rośnie na glebach bogatych w materię organiczną. Charakterystyczne cechy morfologiczne to złocisto-brązowe kapelusze o średnicy 1,6–8 cm, białe trzonki o wysokości 4–15 cm oraz purpurowo-czarne blaszki. Szczep…

    Pierwotna cena wynosiła: 219.00zł.Aktualna cena wynosi: 169.00zł.


Ostatnie artykuły

Starożytni Rzymianie używali halucynogennych nasion. Archeolodzy mają dowód

Archeolodzy przebadali ponad 86 000 kości zwierzęcych na terenie starożytnej rzymskiej osady w Holandii. W jednej znaleźli setki…

ByByKumka lut 26, 2026

Meskalina — najstarszy psychodelik świata i najbardziej zaniedbany przez naukę

Archeolodzy znaleźli w teksańskiej jaskini guzki kaktusa pejotl sprzed 5700 lat — z identyfikowalną chemicznie meskaliną. To najstarsze…

ByByKumka lut 26, 2026

Timothy Leary — życie, eksperymenty z psylocybiną i dziedzictwo, które trwa do dziś

Doktorat z Berkley, katedra na Harvardzie, eksperymenty z psylocybiną na więźniach i studentach teologii — a potem ucieczka…

ByByKumka lut 26, 2026

Zapomniana historia psychodelików w Afryce

Historia psychodelików nie zaczyna się w San Francisco ani w laboratoriach. Zaczyna się w Afryce — w rytualnych…

ByByKumka lut 25, 2026

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *